News

Historia ku przestrodze: „Mój kupujący to swój chłop!”

Takich historii znamy wiele, ale tą musimy się podzielić.Pan Jacek postanowił sprzedać nieruchomość sam. Za namową znajomych zrobił zdjęcia, wrzucił ogłoszenie i czekał. Nie chciał płacić prowizji pośrednikowi – w końcu „sam da radę”.

Kupiec znalazł się szybko. Relacja była świetna, wręcz koleżeńska. Sielanka trwała do momentu podpisania umowy przedwstępnej (przygotowanej naprędce).

Wtedy zaczęły się schody.
Błędy w dokumentacji sprawiły, że bank odrzucił wniosek kredytowy kupującego. „Swój chłop” nagle przestał być miły – zaczął domagać się zwrotu zadatku w podwójnej wysokości. Pan Jacek został z zablokowaną nieruchomością, widmem kary finansowej i ogromnym stresem.

Finał?
Dzięki pomocy profesjonalnego pośrednika udało się wyprostować dokumenty i dojść do porozumienia, ale Pan Jacek stracił miesiące czasu i sporo zdrowia.

Wnioski?
Praca pośrednika to nie tylko „wrzucenie zdjęć do sieci”. To przede wszystkim:
Bezpieczeństwo prawne: Prześwietlamy dokumenty, zanim pojawi się problem.
Selekcja „turystów”: Oddzielamy oglądaczy od realnych kupców z finansowaniem.
Negocjacje pod presją: Wyciągamy dla Ciebie najwyższą możliwą cenę rynkową.

Czasami oszczędność na prowizji to tylko iluzja, która generuje realne straty. Nie ryzykuj majątkiem życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *